Mateusz i jego choroba

Mati i jego serce do „naprawy”.

Mateusz skończył dwanaście lat, patrząc na niego nie zobaczycie że jest chory i potrzebuje pomocy. Zobaczycie fajnego uśmiechniętego chłopczyka z wielkim sercem, głową pełną pomysłów, poczuciem humoru i mnóstwem pytań na które musi dostać odpowiedź. Mówimy o nim” nasz bohater ”dlaczego? Urodził się z wrodzoną złożoną wadą serca. Od pierwszych godzin życia walczy o nie ze wszystkich sił, nie poddaje się, przeszedł już kilkanaście operacji i zabiegów ratujących jego życie ostatnio w listopadzie 2016 w ciągu dwóch dni przeszedł trzy i zawał serca . Tamte  wydarzenia w klinice i ostatnie miesiące  pokazały jak kruche jest życie i jak słabe jest serce Matiego. On nie chce się poddać, obiecał walczyć dalej.  Przed nim dalsze bardzo ryzykowne, ale i bardzo potrzebne leczenie jego serca które jest coraz bardziej niewydolne . Nie skarży się , nie buntuje, nie pyta dlaczego, swoją walkę o życie przyjmuje z pokorą i ufa. Od dziewięciu  lat Mati wszystkie zabiegi i operacje przechodzi w Niemczech u prof. Edwarda Malca tylko on i jego zespół zdecydował się pomóc naszemu synkowi, tylko on nie odmówił i zakwalifikował go do dalszego leczenia, które niestety jest bardzo kosztowne.W Polsce pomaga nam prof.Szydłowski kardiolog zawsze możemy na licz na niego i jego zespół. Największym pragnieniem Matiego jest mieć „naprawione” serce i żyć . Kilka dni temu otrzymaliśmy wiadomość Mateusz musi być kwalifikowany do przeszczepu serca jego serce jest coraz bardziej niewydolne, lewa komora pomimo wstawieniu kolejnych stentów w lewe naczynie wieńcowe nie podjęła pracy .”Przeszczep’ tego słowa baliśmy się i boimy się  nadal lekarze rozmawiali i przygotowywali nas na to wierzcie nam że to strasznie trudne. Ile będzie czekał na nowe serce czy doczeka czy organizm nie odrzuci same pytania i żadnej odpowiedzi. Dlatego my nie ustajemy i szukamy innych możliwości obiecaliśmy Mateuszowi że zrobimy wszystko aby żył trzeba będzie jechać do Stanów pojedziemy. Nasz syn jeszcze nie wie o kwalifikacji wie że trzeba zrobić badania i cewnikowanie żeby wszystko sprawdzić boimy się o niego. Stara się jak może „normalnie” żyć i powtarza dobrze się czuję nie chce nikogo martwić ale my widzimy jak traci siły ile go kosztuje każdy wysiłek .Największym pragnieniem Mateusza jest „żyć” dlatego po raz  kolejny prosimy o pomoc leczenie jest bardzo kosztowne i sami już nie jesteśmy wstanie zebrać kolejnych pieniędzy przed nami pobyt na Śląsku i kwalifikacja do przeszczepu a później powrót do kliniki w Munster cały czas wierzymy i ufamy że Dobry Bóg pomoże i wskaże lekarzom inne rozwiązanie.

Dziękujemy

Ela Piotr i Mati Chrobak